środa, 9 listopada 2011

Szyszki

W ostatni weekend miałam za zadanie upiec coś słodkiego. Trudno mi było zdecydować się na cokolwiek. Na pytania co mam upiec dostawałam odpowiedź "co chcesz". Jeśli miałoby to być co chcę to pewnie byłoby 15 różnych ciast i ciasteczek. A tak ograniczyłam się do trzech.
Dziś przedstawię szyszki z ryżu preparowanego. Miało być coś retro, coś co nie gości teraz zbyt często na naszych stołach ale za to kiedyś wszyscy się tym objadali. Wybór był prosty. Ryż znalazłam w osiedlowym sklepiku. Krówki... hmmm zamiast pół kilo kupiłam kilo ale te dodatkowe gdzieś się ulotniły :)



Składniki:
* 0,5 kg krówek
* 0,5 kostki margaryny
* 2 łyżki kakao
* opakowanie ryży preparowanego

Krówki rozpuścić z margaryną i kakao. Dokładnie wymieszać na jednolitą masę. Dodać ryż preparowany dokładnie połączyć go z masa. Formować kulki i odstawić do ostygnięcia.


sobota, 5 listopada 2011

Ruskie naleśniki

Jak już wcześniej wspominałam zostało mi trochę farszu z poprzedniego dania czyli ruskich pierogów. Obserwując blogi kulinarne wiem , że ten farsz może posłużyć do wielu dań. Ja postanowiłam zrobić naleśniki z ruskim nadzieniem. Żadnej filozofii w tym nie ma. Smażymy cienkie naleśniki, nakładamy na całej powierzchni farsz i zwijamy w ulubiony sposób. Chyba każdy ma swój ulubiony przepis na naleśniki. Ja je robię "na oko" stąd trudno mi podać przepis. Do mąki wbijam 1 jajo, solę odrobinę i wlewam mleko w niewielkich ilościach aż uzyskam odpowiednią konsystencję. Od jakiegoś czasu ciasto na naleśniki mieszam trzepaczką. Dzięki temu pozbyłam się grudek, które pojawiały się wcześniej.
Przepis na farsz znajduje się TU.
Tyle wstępu. Mogę więc już życzyć tylko SMACZNEGO.



piątek, 4 listopada 2011

Ruskie pierogi na pomidorowym dywanie

Ruskie pierogi jak i każde inne uważałam za bardzo pracochłonną potrawę. Lepienie pierogów zajmuje bardzo dużo czasu jeśli nie robi ich cały sztab ludzi. Dawno dawno temu, w zupełnie innym świecie otworzyliśmy domową fabrykę kułdunów (tatarskich pierożków). Wystarczyło przygotować farsz i ciasto oraz nastroić taśmę produkcyjną. Stanowiska były następujące: 1. wałkowacz-wyciskacz (wałkował wielki plac ciasta i wyciskał kółka za pomocą szklanki. 2. Napychacz-zaklejasz inaczej farsiarz (nakładał farsz i zaklejał pierożek) 3. Zazębiacz (robił ząbki na pierożkach). Fabryka jak się patrzy! W zależności od potrzeb można było przesuwać stanowiska. Dwie wielkie tace z kułdunami gotowe w mig. Zjadanie szło tak samo szybko jak lepienie.
Teraz już o fabryce możemy tylko wspominać. Zastanawia mnie tylko jedno. Czy najważniejszy trybik w tej fabryce czyli Olek lepi jeszcze kułduny? Czy ktoś ma takie informacje?

Wracając do moich ruskich. Robiłam je sama, wyszło około 70 szt. Został mi farsz, który użyłam do innego dania o czym napisze jutro.



Składniki na farsz:
* 3 ziemniaki
* ok 300g sera białego
* 2 cebule
* łyżka masła
* sól i pieprz do smaku

Składniki na ciasto
* około 0,5kg mąki
* 1 jajo
* szczypta soli
* niepełna szklanka ciepłej wody

Przygotowanie farszu: Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie i przeciskamy przez praskę. Zostawiamy do ostygnięcia. Cebulę drobno kroimy i na oleju smażymy aż zmięknie, pod koniec smażenia dodajemy łyżkę masła. Zostawiamy do ostygnięcia. Ser biały rozbijamy tłuczkiem na delikatną masę. Dodajemy do niego ziemniaki i cebulkę. Doprawiamy sola i pieprzem (ja lubię gdy farsz jest mocno pieprzny). Dokładnie mieszamy i odstawiamy.
Przygotowanie ciasta: Mąkę wsypujemy do miski (można zostawić odrobinę do podsypywania podczas wałkowania), w środku robimy dołek. Wbijamy jajko, solimy i dodajemy pół szklanki ciepłej wody (pozostała woda będzie potrzebna "na wszelki wypadek). Zagniatamy ciasto. Już na początku powinniśmy poczuć czy wody jest za mało czy za dużo, czy ciasto jest za twarde czy się za rzadkie. Od razu powinniśmy reagować i w miarę potrzeb dosypać mąki lub dolać wodę. Moim zdaniem wody będzie za mało, ale każdy musi poczuć to w rękach.
Gdy farsz i ciasto jest gotowe z ciasta odkrajamy kawałek i wałkujemy okrągły placek. Za pomocą szerokiej szklanki wycinamy kółko i nakładamy do niego farsz. Zlepiamy końce tak aby ciasto się nie wydostało. Czynność powtarzamy aż skończy nam się ciasto lub farsz.
Jeśli zostanie farsz można z niego zrobić wiele innych ciekawych potraw. Ja proponuję naleśniki z ruskim farszem lub makaron zapiekamy z ruskim farszem. Jeśli zostanie ciasto zamiast ruskiego farszu można dodać odrobinę masła i bardzo dobrze zakleić. Masełko podczas gotowania się roztopi a podczas jedzenia wypłynie dodając niepowtarzalny smak i aromat.
Nasze pierogi gotujemy w osolonej wodzie. Do garnka wrzucamy jak już woda zacznie wrzeć. Pamiętajmy o mieszaniu zwłaszcza w początkowej fazie gotowania kiedy pierogi opadają na dno. Mieszamy bardzo delikatnie, żeby nic się nie rozpadło. Gotujemy do czasu wypłynięcia wszystkich pierogów na wierzch i jeszcze chwilkę. Po wyjęciu z garnka i dokładnym odsączeniu polewamy roztopionym masełkiem.
Moja wersja pierogów jest z pomidorowym dywanikiem. Sos pomidorowy zrobiłam z pomidorów z puszki lekko zredukowanych na ogniu z dodatkiem ziół i kleksa jogurtu typu greckiego.


czwartek, 3 listopada 2011

Iskender kebab

Iskender kebab to najsmaczniejsza wersja kebaba według mojego męża. Jest to jedna z kilkuset odmian kebaba podawana w Turcji. Krótko mówiąc są to cienkie plastry mięsa podawane na pide polane sosem pomidorowym z odrobiną jogurtu, podawane z grillowanymi warzywami. Proste! Zmieściło się w jednym zdaniu :)
Ja zrobiłam wersje typowo domową. Użyłam kilku zastępników a sos wymyśliłam sama. Zamiast pide, którego nie zdążyłam zrobić a przepis znajduje się TU, użyłam chleba, do sosu pomidorowego użyłam pomidorów z puszki. Zaraz ktoś mi powie, że to już nie jest Iskender, że tak się nie robi, ale ja jestem zadowolona z efektu. Po zjedzeniu takiego obiadu mężuś stwierdził, że poczuł się jak w Turcji. Dla mnie to największy komplement.



Składniki:
* 600g wołowiny
* 4 kromki chleba (lub pide)
* puszka pomidorów w puszce (krojonych i bez skórki)
* 2 ząbki czosnku
* masło
* sól, pieprz do smaku

Mięso kroimy na bardzo cienkie plastry. Jeśli nam to się nie udaje można je dodatkowo rozbić młotkiem. Bez solenia i doprawiania smażymy wołowinę na patelni na odrobinie tłuszczu. Gdy mięso się zetnie z obu stron dodajemy około 1/4 szklanki wody i pod przykryciem dusimy do czasu aż mięso będzie miękkie. W zależności od jakości mięsa może trwać to nawet ponad godzinę. W czasie duszenia sprawdzamy czy nie brakuje wody.
Kolejnym krokiem jest sos. Ja znam dwa rodzaje podawania sosu do Iskendera. Pierwszą jest dodanie rozcieńczonego, podgrzanego koncentratu pomidorowego do mięsa (różnica temperatur między koncentratem pomidorowym a mięsem nie może być duża). Ja wybrałam drugi sposób przygotowania sosu. W niewielkim rondelku rozgrzałam pomidory. Doprawiłam je solą i pieprzem i gotowałam do zredukowania wody. Dodałam też przeciśnięty przez praskę czosnek oraz łyżkę masła. Gotowałam jeszcze około 5 minut.
Podstawa potrawy jest pide, czyli tureckie pieczywo. Ja zamiast pide przygotowałam grillowane kromki chleba. Wycięłam skórki i z odrobiną masła zarumieniłam je na grillu elektrycznym.
Sposób podania: Na talerzu ułożyłam pokrojone w kostkę kromki chleba (2 kromki na 1 talerz), na nie ułożyłam plastry miękkiej wołowiny. Dobrze jest posypać je lekko świeżo mielonym pieprzem. Na wierzch nakładamy sos. Turcy oczywiście jedzą to danie z jogurtem naturalnym. Ja wybrałam jogurt typu greckiego bo jest on gęsty i lekko słonawy. Można do tego dodać grillowane warzywa.


wtorek, 1 listopada 2011

Ulubione ciasteczka dzieci

To było bardzo udane popołudnie. Po smacznym obiedzie dzieci postanowiły przyrządzić deser. Co może sprawić więcej radości rodzicom jak szczęśliwe dzieci? Co może sprawić więcej radości dzieciom jak zabawa foremkami. Tym razem z moimi pomocnikami przygotowaliśmy żółto-brązowe ciasteczka.
W rolach głównych:
Omar lat 4
Ola lat 2,5



Składniki:
* 240g mąki
* 150 g masła
* 110 g drobnego cukru
* łyżeczka mleka
Do uzyskania koloru:
* odrobina kurkumy
* łyżeczka kakao

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Dzielimy je na pół. Do jednej połowy dodajemy kakao, do drugiej odrobinę kurkumy (z kurkuma obchodzimy się delikatnie bo dodanie za dużej ilości może zepsuć smak ciasteczek).
Z ciasta wałkujemy placki grubości około 5 mm. Wychodzimy z kuchni ustępując miejsca dzieciom :)
Wyciśnięte z foremek ciasteczka przekładamy na blachę z papierem do pieczenia i pieczemy około 12-15 minut w temperaturze 180 stopni.
Kolejnym trudnym zadaniem jest powstrzymanie dzieci przed ruszaniem ciasteczek zanim wystygną :)