czwartek, 22 października 2015

Zakwas żytni - mój pierwszy

Żaden ze mnie piekarz ale się uczę. Zaczęłam od początku  trochę to trwało ale jest. Nie taki zakwas straszny jak go malują. Ważna jest systematyczność i brak pośpiechu. Każdy człowiek, roślina a nawet zakwas musi dojrzeć i musi przyjść na niego czas.
Zrobienie zakwasu nie jest trudne. Potrzebujemy litrowy słoik, miarkę lub szklankę, drewnianą łyżkę i cierpliwość.

Składniki:
* mąka żytnia typ 720
* woda w temp pokojowej

Odmierzamy miarka 125 ml mąki i tyle samo wody i wkładamy do słoika. Możemy szklanką odmierzyć równą ilość wody i mąki. W słoiku mieszamy drewnianą łyżką i odstawiamy w ciepłe miejsce. Słoik można przykryć bawełniana ściereczką.
Następnego dnia o tej samej porze ponownie odmierzamy miarką taką samą ilość mąki i wody. Dodajemy do słoika i mieszamy drewniana łyżką. Czynność powtarzamy przez 7 dni. W tym czasie nasz zakwas będzie rósł, opadał, bąbelkował, wydawał ciekawy zapach a to wszystko znaczy że będzie żył.
Ostatniego dnia zakwas jest gotowy do przygotowania z niego chleba.
Uwaga, jeśli chcemy aby nasz zakwas wystarczył nam na długo, czyli jeśli będziemy piec chleby regularnie to   przygotowując chleb zawsze zostawmy część (kilka łyżek) zakwasu w słoiczku w lodówce, będzie na kolejne chleby.
Zakwas z lodówki również trzeba dokarmiać. Raz w tygodniu należy do niego dodać miarkę mąki i wody.
Mój zakwas ma około 3 tygodni, zrobiłam z niego już kilka bochenków chleba.
Niedługo na blogu pojawią się przepisy na chleb na zakwasie.

Wszystkiego co wiem o zakwasie nauczyła mnie autorka TEGO bloga.

Na zdjęciu jest 6-ciodniowy zakwas.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza